- Niall przyszedł pogadać – tłumaczę kolegę.
- I dlatego się z nim przytulałaś?
- Stary, przecież wiesz, że ja to robię najlepiej – wszyscy zgodnie kiwamy głowami.
- Ale ja nie lubię jak dziewczyna, którą znam przytula się z kimś innym niż ja – marszczy czoło Harry.
- Tina? – pytam.
- To nie dziewczyna, to… Tina!
Znowu wszyscy się z tym zgadzamy. Moi towarzysze zaczynają na siebie pluć (nie wiem, co żyje w ich chłopięcych głowach), a ja wracam do oglądania kolejnych dziecięcych bajeczek. W końcu ślina jednego z nich ląduje na moim ramieniu. Na początku jestem spokojna. Potem czuję jednak jak przez gardło przepływa mi złość, rozdrażnienie i chrupek serowy. Rzucam się na nich jak kuna ze wścieklizną i nie przestaję kopać ich i drapać, póki oboje nie zrzucają mnie na ziemię. Mam pokaleczoną rękę, plecy i dumę.
Boli.
Najgorsze jest to, że to ja zaczęłam.
Ał.
Niall pomaga mi wstać. To jest kolega, nie to, co Harry. Zbił mnie i jeszcze się gówniarz śmieje. Daję mu kuksańca. Ale nie takiego przyjacielskiego. Walę go z całej siły w ramię, ale ten idiota ma takie mięśnie, że chyba nawet nic nie czuje, bo nie przestaje się śmiać. Moja siła jest równa sile mrówki, nie zmieniając masy ciała. To straszne.
Poniżona siadam na kanapie i ignorując kolegów znowu oglądam bajki. Tym razem jest o tygrysku, który straszył inne zwierzaki, a one go nie lubiły i było mu smutno. Aż objawił mu się tygrys-duch i powiedział, że musi się zmienić. No i ten się zmienił i wszyscy go polubili. Jak się nazywa ta bajka? „Straszący zwierzątka tygrysek, któremu objawił się duch i stał się lepszy”? Sprawdzam w telegazecie. „Strasznie miły tygrysek”…
A myślałam, że nic nie przebije małpki…
Harry patrzy na mnie z zażenowaniem, kiedy płaczę przy momencie, kiedy tygrysek rozdaje wszystkim cukierki i mówi, że ich kocha. To było takie słodkie. Zauważam, że Niall też płacze. Nic dziwnego, on płacze prawie na każdym filmie…
- Jak wy możecie to oglądać? – pyta mój przyjaciel bez serca.
- Zamknij się! Idzie pani Tygryskowa! – łka Niall.
Słyszę jak Harry się wycofuje i trzaska za sobą drzwiami. Całkowicie wyszedł z mojego domu. Bywa.
- O niego chodzi, prawda? Podoba ci się?
- Może trochę…
- Wiedziałem!
KOLEJNA OSOBA NA LLKSNJDSŻJZWSNP.
- Jesteś idiotą – mówię.
- Dzięki – szczerzy się.
- Chcesz dzisiaj zostać na noc? – pytam.
- Jasne, czemu nie?
Dzisiaj mam zastępcę Hazzy. Może będzie mu głupio?
- I dlatego się z nim przytulałaś?
- Stary, przecież wiesz, że ja to robię najlepiej – wszyscy zgodnie kiwamy głowami.
- Ale ja nie lubię jak dziewczyna, którą znam przytula się z kimś innym niż ja – marszczy czoło Harry.
- Tina? – pytam.
- To nie dziewczyna, to… Tina!
Znowu wszyscy się z tym zgadzamy. Moi towarzysze zaczynają na siebie pluć (nie wiem, co żyje w ich chłopięcych głowach), a ja wracam do oglądania kolejnych dziecięcych bajeczek. W końcu ślina jednego z nich ląduje na moim ramieniu. Na początku jestem spokojna. Potem czuję jednak jak przez gardło przepływa mi złość, rozdrażnienie i chrupek serowy. Rzucam się na nich jak kuna ze wścieklizną i nie przestaję kopać ich i drapać, póki oboje nie zrzucają mnie na ziemię. Mam pokaleczoną rękę, plecy i dumę.
Boli.
Najgorsze jest to, że to ja zaczęłam.
Ał.
Niall pomaga mi wstać. To jest kolega, nie to, co Harry. Zbił mnie i jeszcze się gówniarz śmieje. Daję mu kuksańca. Ale nie takiego przyjacielskiego. Walę go z całej siły w ramię, ale ten idiota ma takie mięśnie, że chyba nawet nic nie czuje, bo nie przestaje się śmiać. Moja siła jest równa sile mrówki, nie zmieniając masy ciała. To straszne.
Poniżona siadam na kanapie i ignorując kolegów znowu oglądam bajki. Tym razem jest o tygrysku, który straszył inne zwierzaki, a one go nie lubiły i było mu smutno. Aż objawił mu się tygrys-duch i powiedział, że musi się zmienić. No i ten się zmienił i wszyscy go polubili. Jak się nazywa ta bajka? „Straszący zwierzątka tygrysek, któremu objawił się duch i stał się lepszy”? Sprawdzam w telegazecie. „Strasznie miły tygrysek”…
A myślałam, że nic nie przebije małpki…
Harry patrzy na mnie z zażenowaniem, kiedy płaczę przy momencie, kiedy tygrysek rozdaje wszystkim cukierki i mówi, że ich kocha. To było takie słodkie. Zauważam, że Niall też płacze. Nic dziwnego, on płacze prawie na każdym filmie…
- Jak wy możecie to oglądać? – pyta mój przyjaciel bez serca.
- Zamknij się! Idzie pani Tygryskowa! – łka Niall.
Słyszę jak Harry się wycofuje i trzaska za sobą drzwiami. Całkowicie wyszedł z mojego domu. Bywa.
- O niego chodzi, prawda? Podoba ci się?
- Może trochę…
- Wiedziałem!
KOLEJNA OSOBA NA LLKSNJDSŻJZWSNP.
- Jesteś idiotą – mówię.
- Dzięki – szczerzy się.
- Chcesz dzisiaj zostać na noc? – pytam.
- Jasne, czemu nie?
Dzisiaj mam zastępcę Hazzy. Może będzie mu głupio?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz