środa, 27 marca 2013

Rozdział VIII

- Nie wiem, o co tu chodzi, ale cóż. Mam ważną sprawę – mówi Tina.
Patrzę na nią pytającym wzrokiem.
- Poszperałam trochę w internecie i zobacz, co znalazłam – pokazuje mi plik kartek.
Na samej górze widniej napis „Stephanie van der Gold”.
- Tina? Jakie strony ty przeglądasz? – pytam z lekko przerażonym wzrokiem.
- Super! O mnie też masz takie akta? – Harry z zaciekawieniem patrzy na Tinę.
- Mam o wszystkich – mówi jakby to było normalne.
No tak.
Pierwsze, co przykuwa mój wzrok to zdjęcie. Jeżeli to Stephanie, to zmieniła się nie do poznania. Ciemnobrązowe włosy utleniła na jasny blond. Ubiera się w drogie ciuchy od projektantów, a kiedyś nosiła ubrania znalezione w domach towarowych. Twarz także jest inna. Usta pełniejsze, oczy większe, a nos szczuplejszy.
- Wygląda trochę sztucznie – wtrąca się Harry.
- No właśnie! Strasznie się zmieniła. A co jeśli już nie jest tą dawną Steph? – pyta Tina.
- Zobaczymy. Jutro rano tu będzie.
- Jesteś niemożliwa! – mówi moja przyjaciółka i wychodzi trzaskając drzwiami.
- Chcę poznać tą tapeciarę – szepcze do mnie Harry.
- To zostaniesz na noc.
Przyjaciel wzrusza tylko ramionami, wyrażając aprobatę i rzuca się na kanapę. Rozkłada ręce jakby czekał, aż się do niego przytulę. Kładę się obok niego, a ten zaciska wokół mnie ramiona.
- Nigdy się stąd nie ruszajmy – znów szepcze Harry.
- Bardzo chętnie – mówię nieco głośniej i zamykam oczy.


- Nicki! Obudź się! Koleżanka przyjechała! – słyszę głos Hazzy.
Otwieram oczy, a przede mną stoi jakaś dziewczyna. Mrugam troszkę, aby przyzwyczaić się do światła i widzę, że jest to Stephanie.
- Cześć – mówię uśmiechnięta.
- Hej kochana! – piskliwym głosem krzyczy Steph.
- Wstałabym, ale rozumiesz… - mówię.
- Jasne. Pójdę się wypakować. Gdzie mogę spać?
- U mnie? Drugi pokój na górze po lewej.
Stephanie uśmiecha się pokazując śnieżnobiałe żeby. Z trudem podnosi wszystkie walizki i wlecze się na górę.
- I co o niej myślisz? – pytam przyjaciela z uśmiechem.
- Już działa mi na nerwy. Ten głos! – Harry lekko się wzdryga.
Przytulam go mocno i czochram jego włosy. Ten nie reaguje, bo wie, że to nic nie da. Ja po prostu je kocham! Są takie mięciutkie. Leżymy tak z dziesięć minut, aż słyszymy kroki i na dół schodzi Stephanie.
- Już jestem! Oh, wy jesteście parą? – pyta z lekkim uśmiechem.
- Przyjaciółmi – odpowiadam.
- Ale tak bliskimi, że prawie małżeństwem – dodaje Harry.
Patrzę na niego z uśmiechem, lekko zdziwiona.
- No co? Kocham cię! – całuje mnie lekko w czółko.
- Ja też cię kocham. Stephanie masz jakieś plany na wieczór?
- Właściwie tak. Wychodzę na imprezę, może chcecie się wybrać? – pyta.
- Podziękujemy – Hazza obejmuje mnie ramieniem.
- Zrobimy sobie wieczorek filmowy – uśmiecham się do przyjaciela.
- Wy naprawdę zachowujecie się jak małżeństwo. Tina mieszka tam gdzie wtedy? – pyta Steph.
Kiwam głową.
- To ja się do niej przejdę. Trzymajcie się, buźka! – mówi i wychodzi.
Siedzimy chwilę w ciszy.
- Jak ona działa mi na nerwy… - szepcze Harry.
- Nie jest taka zła, jak ją bliżej poznasz – patrzę na niego.
Wiem, że Harry nie polubi Stephanie. On nie znosi dziewczyn takich jak ona. Jest zbyt gwałtowna i pewna siebie. To na pewno go do niej zrazi. I do tego jest typową flirciarą – podrywa wszystko, co jest płci męskiej. Jednak, kiedy poznasz ją bliżej okazuje się naprawdę dobrą przyjaciółką. Można jej zaufać. Kiedy Harry’ego nie było, to ona i Tina były jedynymi osobami, którym mogłam się wygadać. Była dla mnie jak siostra.
Zrywam się nagle z kanapy po słyszę mój telefon, na którym wyświetla się zdjęcie Bonnie. Odbieram szybko.
- Nicki? – mówi moja rodzicielka.
- Cześć Bonnie. Steph już przyjechała.
- Dobrze. Słuchaj, mam wyjazd z pracy na około tydzień, może dwa. Dasz sobie radę sama, czy mam wezwać tam do ciebie ciocię?
- Dam sobie radę! Serio! – krzyczę.
- Okej. Poproś Harry’ego, żeby u nas został. Może spać w moim pokoju. Jemu ufam jakoś bardziej niż tobie.
Kochana.
Przytakuję przy każdej jej uwadze, co do prowadzenia domu. Jestem przyzwyczajona, że mama często ma wyjazdy z pracy. Jest stylistką, a ostatnio jej firma ma same sukcesy, dzięki czemu mama ma zlecenia od sławnych osób. Jest to trochę nie fajne, bo nie to, że jej za to płacą, to jeszcze dają jej wszystkie ciuchy dla niej i dla klienta, rezerwują jej pokój w eleganckim hotelu i płacą za każdą jej zachciankę. Więc Bonnie nie musi nawet wracać do domu – jej ciuchy w porównaniu z tymi, które dostanie są prawie identyczne, tylko starsze.
Po chwili rozłączam się i śmieję się z własnego szczęścia.
- Co jest? – pyta uśmiechnięty Harry.
- Bonnie nie będzie przez około dwa tygodnie. Mówiła, żebyś został, bo mi nie ufa.
- Bardzo chętnie! – mocno go przytulam. Taki przyjaciel to skarb.
Zapowiadają się najlepsze dwa tygodnie w moim życiu!

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dedykacja dla najwspanialszych:
 na pierwszym miejscu <3
 

Obie je poznałam na Twitterze :)
Świetne dziewczyny :D

1 komentarz: