piątek, 29 marca 2013

Rozdział IX


Jest koło północy, a Stephanie nie wróciła nawet na chwilę. Gadałam z Tiną, nasza przyjaciółka wyszła od niej koło szesnastej. Troszkę się o nią boję. Sama w wielkim mieście. To brzmi jak denny tytuł dennego serialu, lol. Wiem, że sobie poradzi, jednak podczas jej mieszkania u mnie, z lekka czuję się za nią odpowiedzialna.
Siedzimy teraz w szóstkę – ja, Harry, Tina, Liam, Niall i Louis – w salonie. Zayn nie przyszedł, bo jak już mówiłam, nie przepadamy za sobą.
Niall tradycyjnie je wszystko, co tylko znajdzie w mojej lodówce, Louis się wygłupia, a Liam siedzi przytulony z Tiną. Oni są tacy słodcy. Mam nadzieję, że zostaną parą. Ja siedzę oparta o Harry’ego i co chwila rzucam w niego drażami jogurtowymi. Ten próbuje je łapać, ale niezbyt mu to wychodzi.
Dochodzi druga. Wszyscy oparliśmy się o kanapę, a ja położyłam głowę na kolanach Hazzy. Kiedy Lou to zobaczył, powiedział, że czuje się samotny i położył się na Niallu. Śmialiśmy się jak głupi, a kiedy Irlandczyk zaczął go głaskać tarzaliśmy się ze śmiechu. Uwielbiam ich. Z nimi nie sposób się nudzić. Co chwila jeden zrobi coś głupiego, a zazwyczaj jest to właśnie Louis.
Słyszymy chichot i odwracamy się w kierunku drzwi. Stephanie.
- Cześć – piszczy – Wróciłam z imprezy i jestem totalnie padnięta. Pójdę się położyć! – wtedy zauważa, że nie jestem sama – Więc, ja wam nie przeszkadzam – powoli się wycofuje na górę.
Wzruszam lekko ramionami. Lou zaczyna swoją historię o tym jak poznał Kevina, ale go nie słucham. Wydziubuję kłaki, które przykleiły się do łydki Hazzy. To takie nieziemsko fascynujące. Kiedy przypadkiem lekko go uszczypnęłam, ten w zemście pociągnął mnie za włosy. Powiedziałam ciche „Ał” i wstałam. Zaczęliśmy się udawanie bić. Poczochrałam mu włosy, a ten na mnie krzyknął. Zaśmiałam się szyderczo i zaczęłam go łaskotać. Ten też się na mnie rzucił i szczypał mnie w biodra. Tam mam najgorsze łaskotki. Zaczęłam śmiać się jak głupia. Leżymy z Harrym obok siebie na ziemi, wpatrując się w sufit.
Nagle słyszę jak ktoś wstaje i kładzie się na nas obojga. Louis.
- Hm. Lou? Czemu na nas leżysz?
- Bo miękko.
Patrzymy się z Hazzą na siebie i ledwo powstrzymujemy śmiech. Louis jest idiotą. Ale kocham go jak brata. W końcu go z siebie zrzucamy, a ten udaje, że płacze. Niall się do niego przytula.
- Gdzie jest ten uśmiech? – powtarza raz po raz.
- TUTAJ! – Lou szczerzy się jak jakaś zmutowana pirania.
Znowu wszyscy się śmiejemy.
Mija godzina za godziną. Siedzimy w piżamkach.
Ja, mam koszulkę Harry’ego z Kermitem i luźne spodnie do kolan.
Tina, ma białą bluzkę z kwiatkiem i fioletowe szorty.
Liam, szary T-shirt i spodnie do kolan.
Niall, koszulkę z hamburgerem i długie spodnie od piżamy.
Louis, wygląda jak, na co dzień. Ma białą bluzkę w paski i czerwone spodnie, tylko wszystko jest uszyte z miękkiego materiału.
A Harry, jest w białym podkoszulku i Hawajkach.
Siedzimy tak sobie i rozmawiamy, kiedy na dół schodzi Steph. Wszystkie spojrzenia skierowane są na nią. Ma śliczną koszulę nocną z koronką. Jej włosy są idealnie ułożone. Wygląda jakby, wcześniej nie spała, tylko się szykowała na zejście na dół. Patrzę się na swój bardziej męski ubiór. Czuję się trochę głupio i widzę, ze Tina też. Harry jakby mi uświadamiał, że ona wciąż go denerwuje, przytula mnie mocno. To samo robi Liam z Tiną. A Louis z Niallem. Steph siada obok nas na kolanach.
- Obudziłam się. Posiedzę sobie z wami, dobrze? – pokazuje swoje białe zęby.
Wszyscy kiwamy głowami.
- Pójdę po coś do jedzenia – mówi Niall i idzie do kuchni
- Pomogę ci! – Lou biegnie za nim.
Nastaje niezręczna cisza. Wszystkie te rzeczy, które robiliśmy razem, przy Steph są niemożliwe. Patrzymy się po kolei na siebie, aż Harry robi głupią minę i wszyscy wybuchamy śmiechem. Wszyscy, poza Stephanie. Kiedyś, to ona śmiałaby się najgłośniej. Pff! A mówią, że to Anglicy są sztywni! Nie ma ludzi gorszych niż Amerykanie!
Znowu nastaje cisza, którą przerywa, nie, kto inny, jak Lou.
- MISIE PYSIE, KOMU CHIPSÓW?!
Uciszam go, mówiąc, że Annabelle śpi. Ten patrzy na mnie z rozdziawiszoną buzią i leci na górę jak popaprany. No tak. Zapomniałam, że on uwielbia patrzeć jak ona śpi. „Jak aniołek”, mówi wtedy. A ja zazwyczaj wtedy go wyśmiewam.
- Jestem śpiący – ziewa Niall.
- Ja też – dubluje mu Liam – Może się położymy?
Kiwam głową.
- Steph, możesz iść do mnie – uśmiecham się.
- Okej, dzięki – biegnie na górę.
- Niall, jak chcesz to idź do pokoju Bonnie. A wy – patrzę na Tinę i Liama – znajdźcie coś sobie.
Parka rumieni się lekko.
- Nicki, śpisz ze mną na kanapie, wiesz? – szepcze do mnie Harry.
- Dobrze wiedzieć – uśmiecham się do niego.
Wszyscy się rozchodzą. Biorę koc, leżący na telewizorze i czekam, aż Hazza się położy. Ten układa sobie poduszkę i opiera na niej głowę. Kładę się obok niego i przykrywam nas kocem.
- Nigdy, nikt nie będzie dla mnie ważniejszy niż ty – całuje mnie w czoło.
- I nawzajem – z całej siły go przytulam.
Zauważyłam, że ostatnie cały czas tak zasypiamy. Więc czemu teraz miałoby być inaczej?
Zamykam oczy.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ta da!
Znowu te same dedykacje :D
Dla 

Dla  <3
Uwielbiam te dziewczyny <3

1 komentarz: