- Jesteśmy okropni – chichoczę.
- Jesteśmy cudowni! – Harry rzuca we mnie poduszką.
Znowu jesteśmy u mnie. Ja leżę na łóżku, a Harry siedzi przy biurku i ogląda moje najnowsze projekty.
- Jak ty masz zamiar uszyć coś takiego? – wskazuje na rysunek sukienki-bombki.
- Dużo materiału, czasu i roboty.
- Wszystko jasne.
Uśmiecham się lekko. To zawsze była dla niego czarna magia. On był ten od śpiewania, a ja od szycia. Tia.
Patrząc na niego, coraz częściej widzę tego Harry’ego, którym był przed One Direction. Był wtedy cały czas roześmiany i nie przejmował się opinią innych.
- Która godzina? – zrywa się nagle na nogi.
- Szósta. Co jest?
- Muszę lecieć! – podbiega do mnie, daje mi buziaka w policzek i krzycząc coś w znanym tylko sobie języku wypada z pokoju.
Jeszcze przez chwilę patrzę się na drzwi, po czym otrząsam się i wstaję z łóżka. Przyszedł nowy dzień, jasno na dworze, czas coś zrobić! Jestem młoda, muszę żyć! Pójdę pobiegać! Zadbam o zdrowie i o samą siebie!
Ale głupia bajka leci w telewizji.
Opowiada o brzydkiej małpce, która szuka przyjaciół.
Chciałam iść pobiegać, ale tak jakoś nie wyszło. Zanim doszłam do drzwi wejściowych, otulił mnie piękny zapach popcornu i grawitacja kazała mi usiąść na kanapie.
Bywa.
Nigdy nie widziałam gorszej bajki. Nie to, że nazywa się „Brzydka małpka, która szuka przyjaciół”, to jeszcze fabuła jest taka, że małpa o imieniu Pola chodzi od domku do domku i nikt jej tam nie chce, aż w końcu znajduje ją brzydki bocian, bierze ją na plecy i razem gdzieś tam lecą.
Czego to uczy? Że brzydale trzymają się razem? Fajnie.
Jest już przed dwudziestą. Nie mam co robić, a mama wyszła z Ann, na jakąś imprezę do swojej koleżanki, więc dzwonię do Tiny.
- Wpadniesz do mnie na noc? – pytam od razu.
- Jasne. Też siedzę sama. Za dziesięć minut będę.
Postanawiam wykorzystać ten czas i przygotować przekąski. Znajduję nasze ulubione chrupki i wielką gorzką czekoladę. Kładę wszystko na stole w salonie i słyszę dzwonek do drzwi. Podchodzę do nich z nadzieją, że będzie tam stała moja przyjaciółka, jednak widzę kogoś innego.
Kogoś z zabójczymi lokami.
- Harry? Co ty tu robisz? – pytam zdziwiona.
- Podobno robisz imprezę, więc wpadłem.
- Zaprosiłam tylko Tinę.
- A ona Liama. Też się wprosiłem.
Zapraszam go do środka. Zamykam za nim drzwi i idziemy do salonu. Uświadamiam sobie, że nie starczy przekąsek na cztery osoby. Harry chyba widzi moje zakłopotanie, bo mówi:
- Liam ma coś wziąć.
Uśmiecham się do niego i mocno go przytulam. Harry udaje, że się zatacza i wpadamy na kanapę. Teoretycznie na nim leżę, ale nie przejmuję się tym i go nie puszczam. Z „transu” budzi mnie głos Tiny wrzeszczący mi do ucha.
- NICKI! LEŻYSZ NA NASZYM KOLEDZE!
Zrywam się jak poparzona i automatycznie staję na baczność.
- Cześć – mówię.
- Cześć – odpowiada moja przyjaciółka i dopiero zauważam stojącego obok niej Liama z siatką w ręku.
- Weszłaś sama? – próbuję zmienić temat.
- Tak. Leżałaś na Harrym.
- Potknęliśmy się – tłumaczy nas Hazza.
- Jasne – Tina patrzy na nas ze zmrużonym wzrokiem – Mamy chipsy i sok jabłkowy.
- Ooo! – Harry rzuca się na Liama i wyrywa mu siatkę. Wyjmuje karton soku, otwiera go i wypija duszkiem z pół opakowania.
Chłopcy zaczynają się przepychać, bo każdy chce się napić, a do mnie podchodzi Tina.
- Ty coś ukrywasz. Ale ja się dowiem, co. Wiedz, że jestem lepsza niż FBI – patrzy mi prosto w oczy.
To prawda. Kiedyś Tinie podobał się jakiś chłopak i znała tylko jego imię. Szukając (nie wiem jak) znalazła jego szkołę, klasę, a nawet koleżanki.
- Dobra, dziewczyny, co robimy? – szczerzy się Harry.
- Prawda i wyzwanie –decyduje od razu Tina.
- Tak jest – salutuje jej Hazza.
Tina wciąż nie spuszczając ze mnie wzroku idzie do kuchni po butelkę.
- O co jej chodzi? –szepce do mnie Harry.
- To Tina. A kto ją tam rozumie? – uśmiecham się do niego.
- JAK NINJA! – słyszę za plecami i zaczynam wrzeszczeć wraz z Hazzą.
Ni stąd ni zowąd pojawiła się Tina.
Już się boję.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Postaram się codziennie wrzucać taki jeden krótki rozdział :)
Według mnie wygodniej się taki czyta, niż taki bardzo długi :)Pozdrawiam wszystkie olsztyńskie directionerki i moją drogą Tinę <3
- Jesteśmy cudowni! – Harry rzuca we mnie poduszką.
Znowu jesteśmy u mnie. Ja leżę na łóżku, a Harry siedzi przy biurku i ogląda moje najnowsze projekty.
- Jak ty masz zamiar uszyć coś takiego? – wskazuje na rysunek sukienki-bombki.
- Dużo materiału, czasu i roboty.
- Wszystko jasne.
Uśmiecham się lekko. To zawsze była dla niego czarna magia. On był ten od śpiewania, a ja od szycia. Tia.
Patrząc na niego, coraz częściej widzę tego Harry’ego, którym był przed One Direction. Był wtedy cały czas roześmiany i nie przejmował się opinią innych.
- Która godzina? – zrywa się nagle na nogi.
- Szósta. Co jest?
- Muszę lecieć! – podbiega do mnie, daje mi buziaka w policzek i krzycząc coś w znanym tylko sobie języku wypada z pokoju.
Jeszcze przez chwilę patrzę się na drzwi, po czym otrząsam się i wstaję z łóżka. Przyszedł nowy dzień, jasno na dworze, czas coś zrobić! Jestem młoda, muszę żyć! Pójdę pobiegać! Zadbam o zdrowie i o samą siebie!
Ale głupia bajka leci w telewizji.
Opowiada o brzydkiej małpce, która szuka przyjaciół.
Chciałam iść pobiegać, ale tak jakoś nie wyszło. Zanim doszłam do drzwi wejściowych, otulił mnie piękny zapach popcornu i grawitacja kazała mi usiąść na kanapie.
Bywa.
Nigdy nie widziałam gorszej bajki. Nie to, że nazywa się „Brzydka małpka, która szuka przyjaciół”, to jeszcze fabuła jest taka, że małpa o imieniu Pola chodzi od domku do domku i nikt jej tam nie chce, aż w końcu znajduje ją brzydki bocian, bierze ją na plecy i razem gdzieś tam lecą.
Czego to uczy? Że brzydale trzymają się razem? Fajnie.
Jest już przed dwudziestą. Nie mam co robić, a mama wyszła z Ann, na jakąś imprezę do swojej koleżanki, więc dzwonię do Tiny.
- Wpadniesz do mnie na noc? – pytam od razu.
- Jasne. Też siedzę sama. Za dziesięć minut będę.
Postanawiam wykorzystać ten czas i przygotować przekąski. Znajduję nasze ulubione chrupki i wielką gorzką czekoladę. Kładę wszystko na stole w salonie i słyszę dzwonek do drzwi. Podchodzę do nich z nadzieją, że będzie tam stała moja przyjaciółka, jednak widzę kogoś innego.
Kogoś z zabójczymi lokami.
- Harry? Co ty tu robisz? – pytam zdziwiona.
- Podobno robisz imprezę, więc wpadłem.
- Zaprosiłam tylko Tinę.
- A ona Liama. Też się wprosiłem.
Zapraszam go do środka. Zamykam za nim drzwi i idziemy do salonu. Uświadamiam sobie, że nie starczy przekąsek na cztery osoby. Harry chyba widzi moje zakłopotanie, bo mówi:
- Liam ma coś wziąć.
Uśmiecham się do niego i mocno go przytulam. Harry udaje, że się zatacza i wpadamy na kanapę. Teoretycznie na nim leżę, ale nie przejmuję się tym i go nie puszczam. Z „transu” budzi mnie głos Tiny wrzeszczący mi do ucha.
- NICKI! LEŻYSZ NA NASZYM KOLEDZE!
Zrywam się jak poparzona i automatycznie staję na baczność.
- Cześć – mówię.
- Cześć – odpowiada moja przyjaciółka i dopiero zauważam stojącego obok niej Liama z siatką w ręku.
- Weszłaś sama? – próbuję zmienić temat.
- Tak. Leżałaś na Harrym.
- Potknęliśmy się – tłumaczy nas Hazza.
- Jasne – Tina patrzy na nas ze zmrużonym wzrokiem – Mamy chipsy i sok jabłkowy.
- Ooo! – Harry rzuca się na Liama i wyrywa mu siatkę. Wyjmuje karton soku, otwiera go i wypija duszkiem z pół opakowania.
Chłopcy zaczynają się przepychać, bo każdy chce się napić, a do mnie podchodzi Tina.
- Ty coś ukrywasz. Ale ja się dowiem, co. Wiedz, że jestem lepsza niż FBI – patrzy mi prosto w oczy.
To prawda. Kiedyś Tinie podobał się jakiś chłopak i znała tylko jego imię. Szukając (nie wiem jak) znalazła jego szkołę, klasę, a nawet koleżanki.
- Dobra, dziewczyny, co robimy? – szczerzy się Harry.
- Prawda i wyzwanie –decyduje od razu Tina.
- Tak jest – salutuje jej Hazza.
Tina wciąż nie spuszczając ze mnie wzroku idzie do kuchni po butelkę.
- O co jej chodzi? –szepce do mnie Harry.
- To Tina. A kto ją tam rozumie? – uśmiecham się do niego.
- JAK NINJA! – słyszę za plecami i zaczynam wrzeszczeć wraz z Hazzą.
Ni stąd ni zowąd pojawiła się Tina.
Już się boję.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Postaram się codziennie wrzucać taki jeden krótki rozdział :)
Według mnie wygodniej się taki czyta, niż taki bardzo długi :)Pozdrawiam wszystkie olsztyńskie directionerki i moją drogą Tinę <3
hahaha, robi się ciekawie :'3
OdpowiedzUsuń