czwartek, 7 marca 2013
Rozdział II
Harry wysłał mnie na górę, żebym się przebrała. Ma dla mnie niespodziankę, a uznał, że szare dresy i za duża bluzka od piżamy to nie odpowiedni strój na jej odbiór. Kazał ubrać się w coś wygodnego, ale takiego żebym mogła wyjść do ludzi. Założyłam czarne rurki i miętowy T-shirt. Przeczesuję jeszcze włosy palcami i schodzę na dół. Siedzą tam. Wszyscy.
- Niall! Liam! Louis! Zayn! Co wy tu robicie? – pytam roześmiana.
- Siedzimy i czekamy na ciebie – odpowiada Liam i wstaje żeby mnie przytulić. Ściskam go mocno, ale zaraz Niall ciągnie mnie za rękaw i z nim także się witam.
Potem z Louisem i z Zaynem. Nie jestem z nimi tak blisko jak z Hazzą, ale myślę, że mogę nazwać ich przyjaciółmi.
- Idziemy gdzieś? – pytam zdziwiona.
- Tak. Dlatego kazałem ci ubrać się wygodnie – uśmiecha się Harry.
- Idziemy? – pyta zniecierpliwiony Zayn. Nigdy za mną nie przepadał. Jesteśmy kompletnie inni.
Wszyscy wstają i ruszają w stronę drzwi wejściowych. Idę za nimi i szybko wciskam nogi w żółte martensy i szybko je sznuruję. To moje ulubione buty. Dostałam je od Harry’ego.
- A dostanę informację, gdzie się wybieramy? – pytam.
- Do wesołego miasteczka – rzuca Niall.
Super! Bardzo dawno nie byłam w żadnym. A do tego z chłopakami będzie naprawdę świetnie.
Kiedy przechodzimy obok domu mojej przyjaciółki Tiny zatrzymuję się.
- Co jest? – pyta Liam.
- Mogę zabrać Tinę? Ucieszy się.
- Jasne! – szybko odpowiadają Liam i Louis, którzy bardzo ją polubili.
Uśmiecham się i podbiegam do drzwi. Dzwonię dzwonkiem i za chwilę otwiera mi Tina.
- Cześć – mówi z uśmiechem, ale widać, że dziwi się, ze tu jestem.
- Cześć. Idę z chłopakami dom wesołego miasteczka. Chcesz się wybrać?
- Ja? No pewnie! – uśmiecha się. Zdejmuje z wieszaka skórzaną kurtkę i zarzuca ją na siebie.
- WYCHODZĘ MAMO! – krzyczy i zatrzaskuje za sobą drzwi zanim jej mama zdąży coś powiedzieć. Podbiegamy do chłopaków i Tina wita się z każdym z nich.
- Kopę lat, co? – uśmiecha się Liam i z całej siły ją ściska.
- Z całą pewnością za długo! – ta odwzajemnia przytulasa.
Patrzę się na Harry’ego i oboje się uśmiechamy. Widać, że Liam i Tina mają coś ku sobie.
W końcu wyruszamy dalej. Hazza podchodzi do mnie i obejmuje jednym ramieniem. Zaczynamy rozmawiać o wszystkich, aż dochodzimy do celu.
Wesołe miasteczko jest wielkie. Liam i Tina od razu biegną na kolejkę górską. Niall idzie do stoiska z jedzeniem, a Louis i Zayn spacerują w stronę budek z grami.
- Gdzie idziemy? – pytam Harry’ego.
- Do tunelu miłości.
- Co? – śmieję się – Poważnie?
- Tak. Będzie śmiesznie, chodź! – Hazza ciągnie mnie za rękę, a ja idę za nim. Dochodzimy do wielkiej jaskini, przed którą znajdują się łódki w kształcie łabędzi. Harry płaci panu przy kasie i wsiadamy do jednej z nich. Kiedy ta odpływa ledwo powstrzymujemy śmiech. Dookoła nas tańczą krasnale z sercami zamiast oczu, a w tle leci francuska muzyka. W końcu docieramy do małego podziemnego lasu. Łabędź, zatrzymuje się, a my wysiadamy. Znowu łapiemy się za ręce i idziemy oglądając dalsze atrakcje. Wciąż słychać francuską muzykę, tym razem ciszej. Docieramy do małego zakrętu, zza którego dochodzi promień światła.
Koniec?
- Po co to było? – pytam.
- Nie rozumiesz… Las ma być romantyczny!
- Nie wyszło! – ciągnę go za rękę w stronę wyjścia.
Wychodzimy i widzimy kilka zakochanych par, które wsiadają do łódek. Oni może będą dobrze się bawić.
Docieramy do kolejki górskiej, na której była Tina z Liamem. Oboje teraz siedzą roztrzęsieni na ławeczce i oddychają ciężko.
- Co jest? – pyta Hazza.
- To… Była… Najlepsza… Kolejka… Na świecie! – szepcze Liam.
Widzę, że Tina ma strasznie napuszone włosy. Uśmiecham się leciutko.
- A wy gdzie byliście? – pyta moja przyjaciółka.
- W tunelu miłości – odpowiadam.
Liam rzuca Harry’emu zdziwione/pytające spojrzenie, a ten tylko kręci głową. Tina za to szczerzy się do mnie.
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi, okej? – szepcę do niej.
- Wmawiam to sobie – odpowiada nieco głośniej.
Mam zamiar coś powiedzieć, ale wtedy ona wstaje i staje obok Liama.
- Idziemy gdzieś razem? – pyta naszą trójkę.
- Na diabelski młyn! – od razu odpowiadam.
Wszyscy się zgadzają. Liam obejmuje Tinę jednym ramieniem, Harry PO RAZ KOLEJNY łapie mnie za rękę i idziemy.
Mija chwila, a dochodzimy do diabelskiego młyna. Jest ogromny. Stajemy w króciutkiej kolejce, która co chwila przesuwa się do przodu. W końcu, kiedy jesteśmy przy kasie, Hazza kupuje nam wszystkim bilety. Uśmiecham się do niego, dziękując i wsiadamy do kabiny. Są czteroosobowe i każdy siedzi przy oknie, więc nikt się nie kłóci. Siadam naprzeciwko Tiny. Uśmiechamy się do siebie jak idiotki. Czuję jak młyn startuje i trzymam się mocno poręczy. Wyglądam przez okno i podziwiam widoki.
- Wiecie co? Właśnie sobie uświadomiłam, że mam paniczny lęk wysokości – mówi Tina.
- Nie przejmuj się – uśmiecha się Liam i przytula ją mocno.
Ja i Harry znowu szczerzymy się do siebie. To będzie miłe popołudnie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pozdrawiam wszystkie olsztyńskie directionerki! :D
Nie mogę doczekać się zlotu <3
I oczywiście, Martynę/Tysię/Tinę <3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Hahaha <3 Omg najlepszyy <3 Jak ja cię kocham moja ty Mrs. Styles <3 Chcę już kolejnhy :D A i też już chcę zlotu *.*
OdpowiedzUsuńKocham cię Mrs.Payne <3
UsuńNiedługo bd następny :D
Odliczam sekundy do soboty za tydzień :D
Hahaha ja też <3
UsuńAww, słoodkie *.*
OdpowiedzUsuń