wtorek, 5 marca 2013

Rozdział I



 Spacerując po parku, czuję jak ktoś mocno przytula mnie od tyłu. Odwracam głowę.
- Harry! – śmieję się i jeszcze mocniej ściskam przyjaciela.
Tak dawno go nie widziałam. Jakiś czas temu razem z Zaynem, Louisem, Niallem i Liamem wyjechał w trasę. Wszystkich ich uwielbiam, ale to z Harrym mam najlepsze kontakty. Lubimy praktycznie te same rzeczy w każdej dziedzinie. Rozumie mnie bez słów.
- Wróciłeś wcześniej! Czemu nic nie mówiłeś?
- To miała być niespodzianka. Powinnaś się cieszyć – pochyla głowę, a loczki słodko opadają mu na oczy.
- Cieszę się! Nawet nie wiesz jak! – daję mu kuksańca w bok.
Znamy się praktycznie od zawsze. A przynajmniej takie mam wrażenie. W pierwszej klasie i ja i on nie znaleźliśmy sobie żadnych kolegów. Więc musiałam usiąść z nim. Na początku byłam niechętna, to był okres tak zwanej „wojny płciowej”. Jednak potem okazało się, że jest naprawdę fajny. I kiedy dziewczyny chodziły w sukienkach i spódnicach, ja zabierałam koszulki Harry’ego. Zdaję sobie sprawę, że teraz większość dziewczyn mnie nienawidzi, za to, że przyjaźnię się z ich idolem, ale mam to w nosie.
- Idziemy do ciebie? – pyta Harry.
- Chodź.
Odwracamy się i powoli spacerujemy w stronę mojego domu. Widzę, dookoła małe grupki dziewczyn, które patrzą się na nas z osłupieniem. Harry kazał mi na to nie reagować, jednak jest to dość trudne. Jednak totalny szał się zaczyna, kiedy mój przyjaciel odrzuca włosy i dokładnie widać jego twarz. Wszystkie biegną w naszym kierunku, a ja zostaję wypchnięta z daleka od Harry’ego. Jednak nie mija może dziesięć sekund, a widzę mojego przyjaciela przeciskającego się między rozchichotanym tłumem. O dziwo jest ubrany.
Bierze mnie za rękę i uciekamy. Biegnąc, skaczemy i śmiejemy się. Kiedy docieramy do mojego domu – dwupiętrowego budynku w kolorze morelowym, Harry otwiera drewnianą furtkę i mnie przepuszcza. Udaję, że się kłaniam i przechodzę. Harry zamyka ją za sobą i podchodzimy do drzwi. Wyciągam z kieszeni klucze i jak najciszej próbuję je otworzyć.
- Co jest? – szepce do mnie Harry.
- Annabelle ma koleżanki. A one lubią One Direction. Jeśli się dowie, że wróciłeś, nie da ci żyć.
Wchodzimy ostrożnie i biegniemy na górę. Jednak chytry plan się nie udaje, bo po drodze wpadamy na Annabelle – moją siedmioletnią siostrę.
- HARRY! – krzyczy mała i rzuca się na mojego przyjaciela. Ona tak jak ja, nie traktuje go jak członka zespołu, raczej jak członka rodziny.
- Cześć Ann – Harry bierze na ręce i przytula mocno moją siostrę – Jeśli teraz pozwolisz mi pójść do Nicki, obiecam ci zaśpiewać na dobranoc.
- Co tylko zechcę? – zaczyna marzyć Ann.
- Co tylko zechcesz.
Annabelle zeskakuje z mojego przyjaciela i biegnie do swojego pokoju. My podchodzimy do białych drzwi obklejonych naklejkami i plakatami. Otwieram je i wchodzimy do mojego pokoju.
Ściany są tutaj miętowe, bo to mój ulubiony kolor. Parapet jest zawalony ramkami ze zdjęciami. Na biurku walają się papiery, skrawki materiałów i przybory krawieckie. Łóżko, jest przykryte jasnożółtą kapą i kilkoma poduszkami, między innymi od Harry’ego.
- Nadal szyjesz sobie ubrania? – pyta zdziwiony patrząc na biurko.
- Tak – uśmiecham się.
- Podziwiam. Nie mam do tego cierpliwości – szczerzy się.
- Chcemy jeść? – pytam.
- Bardzo.
Kręcę głową ze śmiechem i wychodzimy z pokoju. Po cichu schodzimy po schodach i idziemy do kuchni. Harry siada na blacie.
- Co masz? – pyta.
- Chipsy, fantę truskawkową i lody miętowe – mówię, wertując kuchnię.
- Ja biorę chipsy, ty lody, prawda?
- Jak zwykle – uśmiecham się.
Biorę łyżeczkę, lody i fantę, a chipsy rzucam Harry’emu. Prowadzę go do salonu. Siadam na kanapie, a ten idzie w moje ślady. Szukam pilota i włączam pierwszy lepszy kanał. Akurat puszczają „What makes you beautiful”. Wstaję i zaczynam tańczyć. Harry zakrywa głowę rękami.
- Proszę, nie! – krzyczy.
- Dlaczego?
- Nie lubię oglądać samego siebie – skarży się.
- Ale ja lubię cię oglądać. Zobacz, jakie miałeś tu inne włosy – wskazuję na ekran.
Harry śmieje się i wstaje do mnie, żeby też potańczyć. Mniej więcej w połowie piosenki, zaczynamy śpiewać. Wychodzi mi to tragicznie, ale nie przejmuję się tym. Za to głos Harry’ego jest jeszcze lepszy niż w piosence. Jest teraz niższy.
Wtedy jego wzrok przykuwa coś za moimi plecami. Odwracam się, ale na początku nic nie zauważam. Potem jednak Harry podchodzi do półki i bierze w rękę ramkę ze zdjęciem. Zostało zrobione w siódmej klasie. Już wtedy byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Jest pokazane jak wskakuję Harry’emu na plecy, a on się śmieje. To od niego dostałam to zdjęcie.
- Nie wierzę, że jeszcze je masz – uśmiecha się.
- Stałoby u mnie, ale mama je lubi i się uparła.
- A masz jeszcze, cer…
- Certyfikat przyjaźni? – kończę za niego – Wisi oprawiony na ścianie.
Harry uśmiecha się i mocno mnie przytula.
- Strasznie tęskniłem, wiesz?
- Ja też tęskniłam.
Stoimy tak chwilę przytuleni, aż słyszymy zbliżające się w naszym kierunku głosy przyjaciółek Annabelle. Popycham Harry’ego, tak, że się przewraca i szybko rzucam w niego poduszką, mając nadzieję, że ta go zakryje.
- Nicki? – mówi Ann – Dziewczyny już muszą iść. Mamy po nie przyjechały.
- Dobrze! Okej! Szerokiej drogi i… w ogóle! – sztucznie się uśmiecham.
Kiedy ostatnia dziewczynka zamyka za sobą drzwi, patrzę na Harry’ego z przeprosinami. Biedak, leży pod tą poduszką bez ruchu.
- Mogę? – pyta.
- Tak – śmieję się – Przepraszam.
- Rozumiem – on także się śmieje.
I właśnie w takich chwilach uświadamiam sobie jak świetnym jest przyjacielem.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział pierwszy :)
Mam nadzieję, że się spodoba :)
Serdecznie pozdrawiam Martynkę, bo jak ja lubi 1D <3

3 komentarze:

  1. Dziękuję, masz niesamowity talent skarbie <3 Koocham i szkoda, że to nie dzieje się na prawdę ;_; Ja nawet nie zaczunam fanfiction bo mi nie wyjdzie i bd siara xD Kochaam i pisz tak dalej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, szkoda ;__;
      Masz zacząć!
      Najlepiej o pewnym panie o inicjałach M.R. ;D

      Usuń